Kupno domu odbyło się błyskawicznie, bo już pierwsza oferta z gazety okazała się trafiona. Kasia i Robert oraz ich pies Lolek zamieszkali w warszawskim Wawrze, w domku z wymarzonym ogródkiem. Chcąc ograniczyć wydatki do minimum, zachowali bez zmian to, co zastali: panele podłogowe, neutralne białe meble w kuchni i łazience, ciemny komplet w sypialni, wbudowany regał w salonie. Kasia, z zawodu dekoratorka wnętrz o artystycznej duszy, nie lubi zwyczajności, ma za to wyobraźnię i sposoby, żeby to, co pozbawione charakteru, magicznie zniknęło.  

Wyprzedzić trendy

Robert marzył o jak najwygodniejszej i największej kanapie. Udało mu się znaleźć taką (Salony Agata), która zajęła całą dostępną przestrzeń pod ścianą. Kasia wybrała granatową welurową tapicerkę. Jej skłonność do wyrazistych ciemnych barw i motywów stylu boho doczekała się wreszcie obecności na wnętrzarskich salonach, które zawodowo obserwuje, bywając na branżowych targach. Bardzo efektownym posunięciem okazało się pomalowanie ściany nad kanapą na ciemny odcień turkusu (Benjamin Moore, Dark Harbour). Kasia uważa, że to on urządził salon, co widać po porównaniu obecnego widoku ze zdjęciami sprzed malowania. Za sprawą buduarowego fotela do błękitów dołączyła butelkowa zieleń, następnie – jasne turkusowe dodatki i motywy dzikiej natury.

Ubranie w panterkę

Duże wrażenie robi widoczna w holu tapeta w cętki (Leroy Merlin), która choć ociera się o kicz, świetnie zgrała się ze złotymi dodatkami i nadała przedpokojowi intrygujący charakter. Niedroga, a przy tym niezwykła metamorfoza spotkała sypialnię. W zastanych, pozbawionych wyrazu, kuchni i łazience zmiany ograniczyły się do kilku ozdób przyciągających wzrok.