Bez czego nie mógłbym się w domu obejść? Właściwie mógłbym się obejść bez wszystkiego. Kiedy wprowadziłem się do tego mieszkania, było puste. Na początku miałem tylko wersalkę po poprzednich właścicielach (mam ją zresztą do dzisiaj).

Urządzanie mieszkania w stylu vintage

Urządzania nie zacząłem od kupowania najpotrzebniejszych sprzętów. Prawdę mówiąc, pierwszym nabytkiem była piękna, ale niepraktyczna konsola. W moim przypadku wyposażanie mieszkania jest procesem długotrwałym. Trwa już cztery lata. I za każdym razem jest tak samo - gdy coś mi się spodoba, nie martwię się, gdzie to postawię i czy pasuje do reszty. Wnętrza, które stopniowo obrastają przedmiotami, nabierają charakteru i stają się osobiste. Ciągle coś dokupuję, powiększam swoją kolekcję wazonów, obrazów, coś zmieniam, przestawiam. Nie wyobrażam sobie życia w domu urządzonym w stylu „Hotel z lat 90.”, a tak kojarzą mi się mieszkania zamówione u architektów wnętrz.

Aranżacje wnętrza: lata 60.

Jestem zwolennikiem łączenia drogiego z tanim, luksusowego ze śmietnikowym. Czasami kupuję coś dla żartu w przypadkowych miejscach. Mam na przykład wielkanocnego baranka, którego kupiłem w sklepie zoologicznym. Przez pewien czas mieszkałem w Nowym Jorku. Tam dostrzegłem to, co u nas jest niedoceniane: autentyczne wzornictwo z lat 60. i 70., które w Polsce kojarzy się z blokiem z wielkiej płyty i mieszkaniem po babci. Przyglądałem się, jak ludzie tam mieszkają, i zobaczyłem, że niekoniecznie trzeba mieć wszystko nowe, wykończone i w jednym stylu. To tam zainteresowałem się dizajnem na poważnie. Z nieco zastałego Krakowa, gdzie pracowałem jako kurator wystaw malarskich, przeniosłem się do stolicy.

Magazyn Praga: dizajn

Pewnego dnia postanowiłem pracować dla siebie i w dodatku robić coś fajnego. Przyszedł mi do głowy pomysł na otwarcie autorskiego sklepu z przedmiotami od młodych polskich projektantów. Później wzbogaciłem ofertę o światowe wzornictwo, zaczynając od czeskiego Qubusa. W dawnej Warszawskiej Wytwórni Wódek Koneser na Pradze wynająłem pomieszczenie po magazynie klejów. Stąd nazwa Magazyn. A Praga, żeby było wiadomo, gdzie to jest. Jeżdżę na targi wzornictwa, wyszukuję nowe sklepy z dizajnem, poznaję projektantów. W pracy spędzam więcej czasu niż w domu. Ale kiedy w końcu mam wolne, wyleguję się w wannie i czytam książki.