Odziedziczone po babci Marty mieszkanie było urządzone meblami  i dodatkami dawnymi lub stylizowanymi na takie. Marta i Łukasz doceniali ich urok, ale chcieli nadać swojemu domowi własny charakter – postanowili więc podzielić się wyposażeniem po babci z mamą Marty, zatrzymując to, co wpisywało się w ich koncepcję wnętrz wygodnych i efektownych.

Celowy miks

– Nasze mieszkanie to kompletna mieszanka stylistyczna – śmieje się Marta. – Są elementy skandynawskie i industrialne oraz cała masa staroci, które opowiadają o naszej rodzinie, świadczą, że szanujemy tradycję, i chcemy,  by Majka także nauczyła się doceniać rzeczy po poprzednich pokoleniach. Nie lubimy szablonowych wnętrz prosto z katalogu. Każdy styl ma zresztą swoje zalety i wady. My staramy się wybierać to, co nam się podoba i jest praktyczne. Wychodzimy bowiem z założenia, że to mieszkanie jest dla nas, a nie my dla mieszkania. Uważam też, że każdy mebel, nawet z popularnej sieciówki, może wyglądać świetnie i być daleko od banału, jeśli umieścimy go w odpowiednim kontekście.

Rodzina uzależnionych

Wędrując po mieszkaniu Marty i Łukasza, można niemal wszędzie natknąć się na półki pełne książek. Obydwoje, jak twierdzą, są uzależnieni od czytania, a córka idzie dzielnie w ich ślady. – Stale cierpimy na deficyt półek i szafek – mówi ze śmiechem Marta. – Część biblioteki zajmują pozycje związane z naszymi zawodami, ale sporo także tych dla przyjemności. Łukasz kocha literaturę fantasy (i gry komputerowe), ja czytam literaturę współczesną i dawną. Ostatnio przybyło nam książek, zwłaszcza fachowych, bo właśnie otwieramy firmę zajmującą się projektowaniem i odlewaniem kolekcjonerskich figurek żywicznych o tematyce fantasy i science fiction. Ale, oczywiście, nie zrezygnuję ze swojej działalności, którą jest projektowanie wnętrz (kontakt przez profil Babatuhome na Facebooku), bo zbyt to kocham!