Dorota opowiada nam, jak powstawał jej wymarzony dom. W zamyśle miał być po prostu wygodny, przyjazny dla wszystkich. Chciała połączyć ulubiony styl prowansalski z odnowionymi starociami: pamiątkami rodzinnymi i tymi kupionymi. Pragnęła mieć wokół siebie przedmioty z duszą i historią. W swojej kuchni posiada gryfy podpierające okap, na których kiedyś spoczywała półka jej pradziadków. Do drogich sercu pamiątek zalicza zegar, maselniczkę i kołowrotek po dziadkach męża. By stworzyć spójną koncepcję wnętrz, zaczęła od zrobienia moodboardu. Pilnie wklejała zdjęcia pomieszczeń i mebli, próbki farb i tkanin, które jej się podobały. Powoli wyłonił się z nich klimat wymarzonego domu.  

Delikatnie

Kolorystyka wnętrz waha się między odcieniami bieli i szarobeżowymi tonami. Subtelne przejścia sprawiają, że wszystko wygląda jak oglądane przez mgiełkę. Neutralne barwy pogodziły różne style sprzętów i dodatków. Dzięki nim najrozmaitsze meble pozostają ze sobą w harmonii, np. francuskie fotele na kabriolowych nogach, stare odnowione i nowe postarzone przez panią domu. Dorota starannie dobrała piękne tkaniny, które dodały wnętrzom miękkości i elegancji.

Odświętnie

Boże Narodzenie to czas, gdy gospodyni idzie na całość w swojej dekoratorskiej pasji. Co roku stara się ozdobić dom inaczej, wykorzystując zgromadzone dekoracje w różnych konfiguracjach. Przez kilka lat stworzyła bazę ozdób pasujących do jej domu: w bieli, beżach, starym srebrze. Czasem dodaje akcenty mocniejszego koloru: brudnego różu, oberżyny, czerwieni. Ale najbardziej lubi naturalne zielone gałązki, szyszki, mech i gdzieniegdzie coś połyskującego w blasku świec. Tego sobie nie żałuje, wszędzie stoją lampiony i świeczniki rozsiewające złotawe światło.