Nie jestem projektantem wnętrz. Nie mam także nic wspólnego ze sztuką, architekturą. Nawet rysować nie potrafię. Umiem jednak dostrzec przemyślane wnętrze. Takie dopieszczone. Chciałam, by mój wymarzony dom był właśnie taki, dopracowany – mówi Ania, współzałożycielka fundacji Matecznik (Matecznik-poznan.pl), prowadząca warsztaty dla kobiet i zajęcia w szkole rodzenia (Gaja-szkolarodzenia.pl).

Pod wrażeniem

Jakiś czas temu Ania odwiedziła Sylwię, chcąc nauczyć ją wiązania chusty. Okazało się, że pani domu jest architektką wnętrz (Atelierwnetrzarskie.pl). Oczarowana jej mieszkaniem Ania, rzuciła na odchodne, że zgłosi się po pomoc w projektowaniu, jeśli kupi kiedyś dom. – I stało się. Kilka lat później zadzwoniłam do Sylwii, która przywitała mnie słowami: „Dzień dobry, pani Anno, a więc kupiła pani dom”. Niesamowite, że pamiętała – śmieje się Ania.

Nowy początek

– Kupiliśmy dom, bo potrzebowaliśmy więcej miejsca dla naszej piątki – mówią właściciele. – Poza tym chcieliśmy, żeby córki miały nieograniczony dostęp do świeżego powietrza. W bloku to było trudne. Nasz nowy dom, a właściwie bliźniak, ma 100 metrów kwadratowych powierzchni i znajduje się na 300-metrowej działce w Suchym Lesie pod Poznaniem. W pobliżu pełna infrastruktura. Na kampus uniwersytecki można dojechać w 10 minut rowerem. – Sprawdziliśmy to na wypadek, gdyby któraś z córek chciała tam studiować. Ale licho wie, co wymyślą za kilkanaście lat – żartuje Ania. – Z okien widzimy wzgórze porośnięte lasem, część rezerwatu meteorytów. Zimą, gdy spadnie śnieg, można się tu poczuć jak w górach albo w Skandynawii, do której nawiązuje stylistyka wnętrza domu. Jest prosto, funkcjonalnie, biało, z oryginalnymi detalami w kolorach czerni i surowego drewna – dodaje. Do sufitu przymocowane są deski udające belki, jak w wiejskiej chacie. A żeby nie było zbyt rustykalnie, wprowadzono elementy industrialne. Każdy z domowników ma tu to, co lubi: przestrzeń, swobodę, własny kąt, w którym może się zaszyć, gdy ma ochotę.