Ola i Rafał zaczęli wspólne życie – jak sami o tym mówią – na opak. Najpierw było dziecko, potem – ślub. Dwa miesiące po ślubie – drugie dziecko w drodze, a mieszkanie małe i wynajęte… Mąż pracował, a żona w rzadkich wolnych chwilach przy dwóch maluchach urządzała w myślach nieistniejące M4. W końcu uznali, że tak dłużej być nie może i muszą znaleźć swoje miejsce na ziemi.

Ale – z ogródkiem!

Główny ciężar szukania czegoś odpowiedniego spoczął na Rafale. – On chciał na Bielanach, mnie było wszystko jedno gdzie, byle z ogródkiem. Teść upierał się przy piętrze, bo bezpieczniej, a ja upierałam się przy swoim – wspomina ze śmiechem Ola. – Stanęło na Bielanach i 76 metrach kwadratowych na parterze z dużym zadaszonym tarasem i niewielkim ogródkiem. To był strzał w dziesiątkę! Razem latem mamy prawie 120 metrów powierzchni, którą można się cieszyć! Od wiosny do jesieni na zewnątrz dzieci się bawią, my odpoczywamy i przyjmujemy gości. Mój upór wyszedł rodzinie na dobre!

Domowy interes

Urządzanie się było dla Oli tym przyjemniejsze, że od zawsze interesowała się aranżacją wnętrz i stale (jeśli nie w rzeczywistości, to w wyobraźni) zmieniała wystrój domów: swojego i wszystkich dookoła. – Do tego jestem gadżeciarą – dodaje ze śmiechem. – Kocham piękne rzeczy, dekorowanie nimi wnętrz. Rafał o tym wiedział i namówił mnie, bym otworzyła internetowy sklep z meblami i dodatkami do domu. Pomógł mi, bo zawodowo zajmuje się handlem elektronicznym. Tak powstała Dekodomania.pl, moje trzecie dziecko. Cudownie się czuję, pracując przy tym, co kocham, ale jest efekt uboczny: mianowicie jestem stałą klientką swojego sklepu!