Agnieszka i Stanisław mieszkają w Gliwicach od dziewięciu lat, a w tym mieszkaniu od siedmiu. Początkowo zajmowali niewielki dwupokojowy lokal… po drugiej stronie korytarza! W pewnym momencie poczuli, że ów metraż jest dla nich niewystarczający. Jednak zakochani w tej kamienicy z rozpaczą myśleli o wyprowadzce. Długo szukali wyjścia z tej sytuacji, aż wreszcie wymyślili: zaproponowali sąsiadce z vis-a-vis zamianę. Trudno im było uwierzyć własnemu szczęściu, gdy starsza pani zajmująca 85 metrów kwadratowych na ich pomysł z radością przystała!

Do góry nogami

Oczywiście mieszkanie wymagało remontu, i to gruntownego. – Wymieniliśmy dosłownie wszystko poza wstawionymi kilka lat wcześniej oknami i drzwiami wejściowymi – opowiada pani domu. – Wszystko zleciliśmy zaufanej ekipie, bo gonił nas czas, a do tego oboje z mężem intensywnie pracowaliśmy zawodowo, każde w międzynarodowej korporacji. Ściany zostały skute do gołej cegły, trzeba było położyć nowe tynki, zrobiliśmy także nową podłogę (wybraliśmy panele). Niestety, nie starczyło nam funduszy i odwagi na wszystkie wymarzone zmiany.

Ale co się odwlecze, to…

…nie uciecze – pani domu ciągnie opowieść. – Kilka lat później już byliśmy pewni, czego chcemy. Wyburzyliśmy część ścian działowych, tak by powstała duża kuchnia z jadalnią, powiększyliśmy pokój Ani (teraz to właściwie największe pomieszczenie w domu), wymieniliśmy panele na deski i pomalowaliśmy je białą farbą olejną, co wspaniale powiększyło  przestrzeń i rozjaśniło wnętrza, gdzieniegdzie na białych ścianach położyliśmy kolorowe tapety. Zyskaliśmy jasne i przestronne wnętrze z wyrazistymi plamami koloru – czyli to, o co nam chodziło!