Firmę Adrian założył jeszcze na studiach. Od początku wiedział, że życie zawodowe zwiąże z rodzinnymi stronami, więc ani przez chwilę nie brał pod uwagę przeprowadzki do dużego miasta. – W Dańkowie, z dala od miejskiego zgiełku, mam wszystko, co jest potrzebne do życia. A gdy mam ochotę iść do teatru lub na zakupy, wsiadam w samochód, 40 minut i jestem w Warszawie – opowiada.

Remontowe wyzwanie

Kiedy w 2015 roku zmarła jego babcia, a dziadek został sam w 120-metrowym domu, pojawił się pomysł, żeby razem z nim zamieszkał wnuk. Zapadła decyzja o remoncie. Zwłaszcza że w tamtym czasie Adrian planował założenie rodziny. Parterowy dom miał już swoje lata i chociaż wcześniej przeszedł gruntowny remont (ocieplenie, nowa elewacja, wymiana dachu i okien), wciąż było dużo do zrobienia wewnątrz (wymiana instalacji elektrycznej, grzewczej, zrobienie podłogi na gruncie), trzeba też było dostosować układ wnętrz do nowych potrzeb. Powierzono to zadanie profesjonalistom – architektom Bożenie i Maciejowi Kocojom. Oni też – po szczegółowych uzgodnieniach z właścicielem – zaproponowali aranżację. Każdy z domowników (dziadek i wnuk) ma osobne wejście, sypialnię i łazienkę.

Wokół domu

Równolegle z remontem trwały prace nad urządzeniem ogrodu. Ponieważ do budynku nie przylega taras, Adrianowi zależało na tym, by na działce znalazła się wygodna strefa wypoczynku. Zbudowano więc murowany grill, wokół którego w ciepłe dni toczy się życie towarzyskie. – Mimo że w domu jest mi wygodnie, to tylko tymczasowe miejsce zamieszkania. Teraz stoi przede mną nowe wyzwanie – budowa swojego domu. Oczywiście w Dańkowie – mówi bohater.