To naprawdę niewiarygodne, że małe mieszkanie o pow. 30 m2 może pomieścić aż tyle różnorodnych mebli i dekoracji. A przy tym stworzyć wrażenie przestrzeni, wykreować wnętrza przytulne, oryginalne, odbiegające od „średniej krajowej”. - Też tego nie rozumiem. Jakaś magia? – żartuje pani domu. My jednak wiemy, że taka aranżacja małego mieszkania to zasługa jej wrodzonego zmysłu plastycznego oraz efekt wieloletniego doświadczenia w zawodzie stylistki wnętrz i asystentki scenografa. Właścicielka wybrała do swojego nowego małego mieszkania neutralną bazę. Ściany i większe meble pomalowała na biało. Okna przyodziała jaśniutkimi zasłonami rozpraszającymi światło. Wyczyściła wysłużoną dębową klepkę podłogową. Dopiero potem skupiła się na mocnych kolorach, głównie w dodatkach. Tu „rzuciła” różowy dywan w kratkę, tam postawiła żółty stołeczek. W każdym pomieszczeniu na ścianach wyeksponowała własnoręcznie namalowane obrazki. – W ten oto sposób wprowadziłam do mieszkania radosną, żywą i twórczą atmosferę – tłumaczy.

Sielanka w centrum: 30 m2

Mieszkanie (30 m2) mieści się w powojennym budynku na warszawskim Mokotowie. Pod oknami miniogródki doglądane przez sąsiadów, polne kwiaty, mnóstwo zieleni. Aż trudno uwierzyć, że 150 metrów dalej biegnie ruchliwa ulica, a pod nią linia metra. Tutaj słychać tylko bawiące się dzieci oraz szum drzew. – Dlatego przeniosłam się w te rejony – mówi Justyna. – Jak to zwykle w życiu bywa, o wszystkim zdecydował przypadek. Któregoś dnia organizowałam sesję zdjęciową w bloku obok. Przez cały dzień zerkałam na baner w oknie naprzeciwko: „na sprzedaż 33 m², dwa pokoje”. Po południu zadzwoniłam pod wskazany numer, umówiłam się z właścicielami. A już następnego ranka obudziłam się z myślą: „biorę to mieszkanie”. I nie chodziło nawet o to, że musiałam szybko wyprowadzić się z poprzedniego lokum i że miałam dosyć dalszego wynajmowania. Nie, raczej poczułam tutaj dobre fluidy, spokój, widziałam potencjał aranżacyjny. W nowym M znajduje się aż pięć okien, które wychodzą na trzy strony świata. Pomieszczenia są jasne i ustawne. Justyna nie zmieniła ich układu, usunęła jedynie drzwi między holem a kuchnią i salonem, by optycznie otworzyć przestrzeń. 

Małe mieszkanie: aranżacja w ciągłym ruchu

– Urządzając małe mieszkanie, inspirowałam się obrazem ulubionego filmu „Zapach zielonej Papai” Anh Hung Trana – wspomina właścicielka. – Do kuchni znalazłam identyczne płytki, w każdym wnętrzu wykorzystałam motyw azjatycki. Dziś orientalne dekoracje korespondują z nowoczesnymi i starymi meblami. Kultowy przezroczysty fotel Louis Ghost projektu Starcka jest traktowany jak rzeźba, krąży po domu niczym duszek. Antyki Justyna ciągle modyfikuje, upiększa. Podobnie jak inne dodatki. – Gdybym zaprosiła dziś redakcję Mojego Mieszkania, można by urządzić kolejną sesję. Tyle się tu zmieniło. Zatem zapraszam – śmieje się Justyna.