Dom wraz z otoczeniem nawiązuje do starych dworków polskich. I owo nawiązanie Beacie wystarczyło. Nie zależało jej na stworzeniu wnętrz z epoki, lecz nowoczesnych, komfortowych, a przy tym klimatycznych. Dlatego spacerując po tym domu, znajdziemy tu cechy charakterystyczne dla stylów rustykalnego, skandynawskiego, angielskiej wsi i innych. Wspólnym mianownikiem są spokojne, stonowane barwy, bezpretensjonalność form oraz wyraziste czarne akcenty. – Główne założenia i podział funkcji pozostały bez zmian od lat – mówi Beata. – Wygodna kuchnia z dużym stołem, miejsce relaksu przy kominku
czy kącik czytelniczy w bibliotece przetrwały. Zmieniały się jedynie sofy, tapicerki, poduszki, grafiki na ścianach, dekoracja okien, dodatki, ale całość zawsze musiała być harmonijna i dająca wrażenie spokoju.

Myśl przewodnia

– Gdy 17 lat temu ten dom zaczął powstawać, oferta wnętrzarska na rynku była uboga – wspomina dalej. – IKEA i parę saloników wnętrzarskich z meblami holenderskimi, i angielskimi. Początki były bardzo trudne. Tygodniami jeździłam, szukając najważniejszych mebli: sofy, stołu i krzeseł, wokół których zbudowałabym pozostałe plany. Nie chciałam też trzymać się twardo jednej konewencji, która, co prawda, gwarantuje spójność, lecz mnie wydaje się zawsze nieco nudna. Wybrałam luźną, eklektyczną aranżację, lecz z myślą przewodnią. Musiało być przytulnie, komfortowo i elegancko. To, co widzimy na zdjęciach, to już mój ostatni wyczyn dekoratorski. Zdecydowałam się między innymi na stoliki i tekstylia Miloo Home, lampy i dekoracje Light i Living oraz zastawę Riviera Maison, bo mnie urzekły prostotą i pięknem.

Przenikanie się światów

Otoczenie domu jest traktowane przez Beatę jako oryginalna dekoracja… także wnętrz. Duże odsłonięte okna, przeszklona weranda pozwalają przyrodzie zaglądać do środka. Zmieniające się widoki to swoiste żywe obrazy, światło słoneczne dodatkowo uzupełnia wystrój domu. – Czasem myślę, że obecność przyrody, światła to najpiękniejsze motywy dekoracyjne tego domu. Może dzięki temu czujemy się tu wspaniale: my i goście – mówi na zakończenie.