Podczas wędrówki po Dolinkach Krakowskich trafiliśmy w piękne miejsce. Z rozlewiskiem, w otulinie skalnej. Kupiliśmy tę ziemię i się zaczęło! – opowiada Marzena. Nikt im nie wierzył, że na tak trudnym terenie można cokolwiek wybudować. – Ja z kolei wiedziałam, że stworzymy  tu coś wyjątkowego. Zaczęliśmy od osuszenia rozlewiska, a wodę płynącą ze źródła zebraliśmy w staw.

Cegła za dachówkę

Marzena i Adam sami zaprojektowali i postawili dom. Budowa trwała trzy lata. Udział brali w niej również dwaj synowie, którzy nie mogli się doczekać osobnych pokojów. – Trzydzieści lat temu zdobycie materiałów było bardzo trudne. Mój dzielny mąż nabył dziwne auto, zlepek kilku marek, i codziennie jeździł nim do składów budowlanych, by kupić to, co akurat „rzucili”. Z nadzieją, że potem wymieni się z kimś towarem – śmieje się gospodyni.

Blisko, coraz bliżej

Tworząc wnętrza, kierowaliśmy się głosem serca. Zawsze byliśmy miłośnikami starych mebli. Teraz mogliśmy sobie pozwolić na zwaliste kredensy czy wygodne sofy – mówi Adam. Większość sprzętów odświeżyli sami. Wystarczyło im trochę bejcy, wosku do drewna, nowe okucia. Nie trzymali się jednego stylu. Przedmioty zestawiali ze sobą tak, jak dyktowało im poczucie piękna. Gdy z biegiem lat dom się rozrósł i stał się za duży dla Marzeny i Adama, para postanowiła otworzyć w nim pensjonat (Jura-noclegi.pl). – Zapraszamy osoby, które chcą się oderwać od codzienności, zaznać chwili wyciszenia albo odkryć inny niż dotychczas sposób spędzania wolnego czasu. Sypialnie dla gości różnią się kolorystyką i meblami. W każdej umieściliśmy nasze pamiątki rodzinne. Może dlatego w pensjonacie panuje domowa atmosfera – puentują.