Gdy tylko dostali do ręki klucze do mieszkania, które niegdyś należało do rodziców Piotra, od razu wiedzieli, jak w przyszłości będzie wyglądało to miejsce. Zafascynowani scenografią historycznych filmów i seriali, pragnęli odtworzyć u siebie klimat dawnych lat. I choć w głębi duszy marzyło im się mieszkanie w starej kamienicy, nie narzekali. Stwierdzili, że współczesne budownictwo
ma wiele zalet i wcale nie wyklucza wnętrza nawiązującego do przedwojennej stylistyki.

Piękne znalezisko

Poszukując idealnych rozwiązań, Ania spędziła długie godziny nad laptopem. Największym wyzwaniem okazało się znalezienie autentycznej starej cegły, którą chciała obłożyć wszystkie ściany w mieszkaniu. Przy takiej skali żadna imitacja nie wchodziła w grę. Wymarzoną stuletnią cegłę znalazła w Manufakturze Kamieniarskiej w Skrzetuszewie. Szybko zamówiła trzy palety, nie spodziewając się, że na ich wykorzystanie w bloku będą potrzebowali pozwolenia konstruktora budowlanego. Szczęście im jednak sprzyjało. Tylko fachowcy trochę się tej cegle dziwili…

Zgoda buduje

Piotr w pełni zaufał żonie. Tym bardziej, że znał zamiłowanie Ani nie tylko do starych, lecz także pofabrycznych wnętrz i wiedział, że z jej strony nadmiar koronek oraz falbanek mu nie grozi. Z dużym entuzjazmem przyjął pomysł wyszperania lamp z dawnych fabryk i pomieszczeń gospodarczych, pomagał też konstruować nowe. Lubi wnętrzarskie nowinki, w końcu firmę prowadzą razem, podoba mu się też styl żony. Tylko czasem musi protestować, gdy kolejne przedmioty przeznaczone do ich sklepu Ania ustawia na domowych półkach.