Pasję do tworzenia mam w genach – opowiada z uśmiechem Ania. – Moja ukochana babcia do dziś wspaniale szyje na maszynie, mama jest mistrzynią haftu richelieu, a tata to typowa złota rączka – zawsze potrafił stworzyć coś z niczego. Wychowując się w rodzinie, w której nikt nie był w stanie zbyt długo usiedzieć bezczynnie, szybko zaczęłam próbować swoich sił w tworzeniu. Najchętniej pomagałam tacie – pamiętam, z jaką dumą razem z nim remontowałam swój pokój! Dużo radości sprawiało mi wspólne przerabianie mebli, ale z równie wielką przyjemnością rysowałam szkice węglem i ołówkiem.  

Pudełko jak malowane

Choć miałam ogromny apetyt na ASP, zdrowy rozsądek kazał mi wybrać pewny zawód – ostatecznie zdecydowałam się na studia polonistyczne i zarządzanie nieruchomościami. I byłabym całkiem zapomniała o swoich artystycznych zapędach, gdyby nie prezent, który kilka lat temu własnoręcznie przygotowała dla mnie ciocia – lusterko oraz pojemnik na drobiazgi ozdobione techniką decoupage’u. Tak mi się spodobał ten upominek, że szybko opanowałam tę technikę i zaczęłam samodzielnie ozdabiać nią drewniane przedmioty.

Miłość do kordonków

Potem przyszła kolej na szydełko. To był impuls. Pewnego wieczoru włączyłam film instruktażowy na YouTubie i przepadłam. Najpierw powolutku powstawały niewielkie delikatne serwetki, potem wzięłam się za dywany ze sznurka, łapacze snów i przytulanki. Z czasem miałam coraz więcej pomysłów – po nocach uczyłam się nowych ściegów, by móc je realizować. I tak hobby przerodziło się w prawdziwą pasję, która zaowocowała założeniem pracowni i zarazem sklepu Ad-home.pl, w którym sprzedaję zarówno prace swojego autorstwa, jak i inne przedmioty dekoracyjne, które skradły moje serce.