Całe życie łączymy rzeczy na pozór odległe: pracę w mieście i życie na wsi, nasze charaktery, przedmioty nowoczesne ze starociami W tym stwierdzeniu nie ma przesady. Udało się nam połączyć dwa odrębne światy – mówią Joasia i Przemek. – Ja: urzędnik państwowy i sportowiec – dopowiada mąż. – A ja: headhunterka z duszą artystki – uzupełnia żona. Dalej już toczy się ich wspólna opowieść: – Znaliśmy się wręcz od czasów nastoletnich. Mieszkaliśmy w jednym bloku na radomskim osiedlu z wielkiej płyty i tam się pokochaliśmy, ale różniło nas bardzo wiele!  

Wbrew regułom

Dzieliły nas wiek, charaktery, pasje, plany życiowe… Wszystko skazywało nasz związek na porażkę, ale jednak zawalczyliśmy o siebie. Byliśmy bardzo młodzi, gdy podjęliśmy najważniejszą decyzję w naszym życiu: kupujemy dom na wsi! – Przez wiele tygodni tropiłem w internecie nieruchomości na trasie Warszawa-Radom, bo ja pracowałem w Radomiu, a Asia – w stolicy! Wreszcie pewnej sobotniej nocy obudziłem śpiącą Joasię słowami: „Kochanie, znalazłem nasz dom!”. Rano pojechaliśmy go zobaczyć. Wokoło pola, na padoku konie, bociany krążące nad domem… Istny raj – mówi Przemek. A Asia dodaje: – Zakochaliśmy w nim od pierwszego wejrzenia! Domek wymagał wiele pracy, ale od razu poczuliśmy, że jest nasz. Tak zaczęła się przygoda na wsi nad Pilicą. Pracowaliśmy na etatach, a dom remontowaliśmy wieczorami i w weekendy. Własnymi siłami w ciągu kilku lat zmieniliśmy go nie do poznania. A tak naprawdę to on zmienił nas…