Moje MiesMoje Mieszkanie 05/2013zkanie 05/2013

Pracując w pasmanterii, realizuję się zawodowo i hobbystycznie - mówi Agnieszka Marsowicz z Jasienicy. - Nici, koronki, piękne tkaniny i szycie to mój żywioł! Choć z zawodu jestem technikiem włókienniczym, nie widziałam się w przemyśle odzieżowym ani przy maszynie, szyjąc na akord. Pomyślałam, że poszukam pracy w handlu. I co znalazłam? Etat w dużej pasmanterii, czyli w miejscu powiązanym z kierunkiem mojego wykształcenia. Tyle że moja wiedza teoretyczna dopiero miała zostać wzbogacona o to, co teraz rzeczywiście mogłam zobaczyć i dotknąć. Nie lada zaskoczeniem był dla mnie dział maszyn do szycia i haftowania. Dzień po dniu zgłębiałam ich możliwości, a ciągłe przebywanie wśród koronek, włóczek, mulin, nici, ozdobnych lamówek i innych robótkowych skarbów sprawiało mi coraz większą przyjemność. I tak jest nadal (już 15 lat tym się zajmuję!). W ubiegłym roku dodatkowo otworzyliśmy nowy dział tkanin patchworkowych… Gdzieś po drodze na dobre zakochałam się w tych szpulkach i gałgankach i zaczęłam szyć! Jest to tym przyjemniejsze, że teraz mam pod ręką nici i tkaniny we wszystkich kolorach tęczy i w najróżniejszych wzorach.

Zdrowy nałóg

Praca w jednej z największych pasmanterii w Polsce i szycie hobbystyczne to mój nałóg. Żartuję, że czuję się jak lekoman wśród leków w aptece. A to wypróbowuję nowe stopki do maszyn, a to przekładam bele pięknych tkanin, a pastelowe wstążeczki, delikatne koronki i baśniowe lamówki same pchają mi się do rąk. Z każdą dostawą przychodzą mi do głowy nowe pomysły na ich wykorzystanie. Dzielę się nimi na moim blogu Biankowepasje.blogspot.com (założyłam go cztery lata temu). Z racji miejsca, w którym pracuję, interesuję się każdym rodzajem rękodzieła i stale próbuję sił w czymś nowym. Raz w tygodniu prowadzę w naszej pasmanterii kursy dla klientek. Podpowiadam, jak coś wykonać (m.in. uczę szycia osoby początkujące), prezentuję nowości i staram się inspirować uczestniczki do samodzielnego, pomysłowego ich wykorzystania. Odkąd prowadzę blog, zakochałam się w stylu skandynawskim i meblach postarzanych metodą shabby chic. Dodatkowo więc zajęłam się przerabianiem sprzętów i małymi krokami zaczęłam przearanżowywać nasze mieszkanie na poddaszu w rodzinnym domu męża, Grzegorza. Zamieszkaliśmy tu po ślubie, w pokoju na piętrze, a siedem lata temu zdecydowaliśmy się dobudować poddasze. Wszystko planowaliśmy sami i powoli upiększaliśmy. Aranżacja wnętrz to moja kolejna pasja!

Weź udział w konkursie

Jeśli głosujesz, możesz także pozostawić swój komentarz z uzasadnieniem wyboru. Najlepsze wypowiedzi nagrodzimy! Uwaga, nie zapomnij się zarejestrować - formularz rejestracji.

Sprawdź szczegóły konkursu