Moje Mieszkanie Moje Mieszkanie 04/201304/2013

Róża ma wykształcenie etnograficzne i w ręku kilka zawodów. Przez lata była pozłotnikiem w pracowni konserwacji zabytków w Krakowie. - Pracowałam tam z tatą i siostrą, profesjonalnymi konserwatorami. Niestety, musiałam rozstać się z tym zajęciem i w wieku 45 lat wymyślić jakiś nowy życiowy scenariusz - opowiada nasza bohaterka. Na moment zmiany pracy przypadła także wymuszona przeprowadzka. Róża większość życia spędziła w zabytkowej kamienicy mieszczącej się w centrum Krakowa, tuż przy Plantach. Gdy kamienica została sprzedana, wyszukali z mężem niewielki domek na granicy Krakowa, na tzw. Starym Kurdwanowie. Miejsca jest tu mniej, jednak lokalizacja zapewnia kontakt z przyrodą. - Stwierdziliśmy, że jeśli nie może być przestronnie, to niech będzie przynajmniej oryginalnie - opowiada. Wykończenie mieszkania to istne rękodzieło, wspólna praca członków rodziny. – Drzwi pomalował mój tata, mąż zrobił drewniane wykończenia - gdy się wprowadzaliśmy, na podłodze był wylany beton przykryty wykładziną. Obrazy, które tu wiszą, namalował tata i moja najstarsza córka Zorka. Wszyscy w rodzinie są artystami, może prócz średniej córki. Ale ona też zaczęła szyć z tkanin zwierzątka, które świetnie się sprzedają. Ciągły kontakt z twórcami jest inspirujący, sama zaczęłam robić świąteczne ozdoby: wieńce, wianki, stroiki - dodaje Róża.

Powrót do przeszłości

Wyszukuje ciekawych twórców i pośredniczy w sprzedaży ich dzieł, znajduje oryginalne ozdoby w różnych miejscach Polski, jeżdżąc na jarmarki. Dzięki studiom etnograficznym wiedziała, gdzie i jak szukać. Gdy potrzebowała glinianych garnków robionych tradycyjnie na kole, przypomniały jej się Medynia Głogowska i Góry Świętokrzyskie, zabawkarstwo to domena okolic Żywca, bibułkowe kwiaty - Stryszawy, a pisanki - Gorlic. Róża zajmuje się także organizacją Jarmarku Świętojańskiego w Krakowie. - Interesuje mnie również sama historia, rękodzieło historyczne. Oboje z mężem obraliśmy taki kurs – on pisze i ilustruje książki o tematyce historycznej, a ja z przyjemnością przebieram się w strój XV-wiecznej przekupki. Razem jeździmy na turnieje rycerskie – byliśmy nawet na odtworzeniu bitwy pod Grunwaldem. Zależy mi na przywróceniu znaczenia rzemiosła miejskiego, tradycji cechów. Chciałabym ożywić wspomnienie tych wszystkich szewców, bednarzy, stolarzy, którzy tworzyli w przeszłości miejski krajobraz.

Weź udział w konkursie

Jeśli głosujesz, możesz także pozostawić swój komentarz z uzasadnieniem wyboru. Najlepsze wypowiedzi nagrodzimy! Uwaga, nie zapomnij się zarejestrować - formularz rejestracji.

Sprawdź szczegóły konkursu