Od kiedy babcia nauczyła mnie szydełkować i robić na drutach, systematycznie powiększałam swoją garderobę o nowe czapki, szaliki, kamizelki i swetry. Gdy jednak weszłam w dorosłe życie, na dłuższy czas zapomniałam o robótkach ręcznych. 

Zmiana na lepsze

Przez wiele lat mieszkaliśmy z dziećmi w zwykłym bloku, marząc o domku. Gdy wreszcie udało się nam to pragnienie zrealizować, okazało się, że zmieniłam nie tylko lokum, ale i życie. Przeprowadzka wyzwoliła we mnie to, co pewnie nosiłam w sobie od zawsze – pasję tworzenia, projektowania. W nowym domu mogłam się jej oddać na poważnie. Miałam tyle rzeczy do zrobienia! Byłam szczęśliwa, mogąc zapełnić tyle pustej przestrzeni swoimi pomysłami! Polecam to uczucie – urządzanie się od nowa po 20 latach małżeństwa jest wspaniałe! Dojrzałam, a ze mną mój gust, wiedziałam, czego chcę i co mi się podoba. Nasz dom jest jasny, pełen słońca. Baza wystroju to kremowa biel ścian i większości mebli (np. szafka pod telewizorem pierwotnie była czarna, więc ją przemalowałam). Przewodnim kolorem jest zaś niebieski – od spranego po kobalt…

Bez ograniczeń

Nie mam duszy minimalistki. Kocham barwy i nimi urządzam wnętrza. Łączę w różnych kombinacjach delikatne pastele, lecz najważniejszy zestaw to błękity z beżami. Niebieski to dla mnie kolor wakacji, wody, nieba, spokoju, skupienia i niezapominajek, które zadomowiły się u nas w ogrodzie. Nawet w mojej kolekcji malowanych butelek i starych dzbanków przeważają te z niebieskim motywem…

Pasja urządzania

Nie przypuszczałam, że aranżowanie wnętrz tak mi się spodoba i tak mnie wciągnie. Większość mebli sama przemalowałam farbami akrylowymi. Przedtem je szlifując, by dobrze zmatowić powierzchnię (wtedy farba trzyma się doskonale). W starych gratach widzę piękno i potencjał. Gdy mój projekt okazuje się chybiony, nie żałuję, lecz próbuję zrobić coś od nowa, lepiej.  A jaka to radość, gdy się uda! Masz wtedy mebel w wybranej barwie i niepowtarzalny. Zdarza mi się kupić rzecz z surowego drewna i od razu ją pomalować. Pierwszy raz tak postąpiłam z kuchennymi stołkami. Mąż widząc, co robię, złapał się za głowę: „Nowe taborety kupiłaś i już je malujesz?!”. Potem jednak stwierdził, że są ładne. Cenię go i za to, że pozostawił mi wolną rękę w urządzaniu domu, więc mogę zaszaleć!

Twórcze spełnienie…

…tak od początku do końca daje mi jednak przede wszystkim szydełkowanie. Wyczarowałam tyle rzeczy do domu, w tak pięknych kolorach! Nadają wnętrzom nieco staroświecki charakter, ale ja to lubię. Nie korzystam z gotowych wzorców, sama je komponuję, dobieram kolory tak, jak mi w duszy gra. Nie mogę swojej pasji poświęcić tyle czasu, ile bym chciała, bo pochłania mnie także praca zawodowa, ale każdą wolną chwilę przeznaczam na szydełkowanie. To dla mnie po prostu odpoczynek.