Małe mieszkanie i kolorowe ściany: JAKIE KOLORY WYBRAĆ - ciekawe ARANŻACJE

Joanna była szefową firmy promocyjnej i dyrektorem produkcji w telewizji Puls. Nie chce już tracić czasu na rzeczy, które nie sprawiają jej radości. Dlatego wzięła się za urządzanie wnętrz. Profesjonalnie. Na początek padło na jej mieszkanie.  

Wśród wrażeń
Wśród wrażeń
Wśród wrażeń
Wśród wrażeń
Wśród wrażeń

Kolorowe mieszkanie: dobrze dobrane, stylowe meble

Od liceum aż do dziś jestem wrażliwa na światło i kolor. Stąd tyle różnorodnych lamp i różowe ściany. Ten róż wymyśliłam, zanim jeszcze postanowiłam wziąć się za urządzanie wnętrz. W tym samym czasie wpadł mi w oko różowy fotel, który akurat był... szary. Kolor miałam już w głowie, a mebel wyglądał jak piękna rzeźba. To wystarczyło. Nawet nie zastanawiałam się, czy jest wygodny. Mieszkanie, a w nim kolorowe ściany i dobrze wyglądający fotel. Urządzanie wnętrz było tym, czym chciałabym się zająć.

Urządzanie wnętrz: małe mieszkanie i miejsce na salon

Za urządzanie wnętrz w domu odpowiada tylko ona. Dlatego postanowiła, że jej małe mieszkanie musi mieć salon. A jest nim podest, który nazywam szuflandią. To jakby wywrócona szafa. Na górze urządziłam wypełniony poduchami kącik klubowy, który wpisuje się w moje domowe motto: bosość i luźność. Pod spodem parkują wysuwane łóżko oraz wąskie, głębokie szuflady na drobiazgi. Jaka to oszczędność miejsca! W ramki, zamiast obrazków, wstawiłam kawałki kwiecistej tapety kupionej w Decodore. Ten wzór przewija się w całym mieszkaniu, więc wszędzie można znaleźć kolorowe ściany. Podłoga tylko udaje drewno. Jest syntetyczna. Dobrze znosi wjazdy i wyjazdy szuflandii.

Kolorowe ściany w łazience. Turkusowy ornament

Nie wyobrażam sobie życia bez wanny. Raz w tygodniu łazienka zamienia się w spa. W szklanych naczyniach pływają świeczki, czerwieni się wino. To czas, który mam tylko dla siebie. Tu również są kolorowe ściany, choć oczywiście inne niż te w pozostałej części mieszkania. W tym pomieszczeniu zadebiutował kolor, który chodzi mi ostatnio po głowie. Może do czasu, gdy będę projektować swoje następne mieszkanie, turkus znad wanny dojrzeje i zastąpi róż? Kawałek ściany pomiędzy turkusowym ornamentem a sufitem czeka jeszcze na zieloną tapetę, która nawiąże do limonkowych płytek.

Urządzanie wnętrz to zmiany w życiu

Do Warszawy przyjechałam z myślą o rozwinięciu firmy eventowej, którą założyłam na Śląsku. Organizowałam naszpikowane emocjami wydarzenia dla pracowników korporacji. Kanioningi, paraglajdingi, raftingi, tyrolki, szkoła rajdowej jazdy samochodem prowadzona przez mistrza Polski. Od poniedziałku do piątku pracowałam w biurze: zabiegałam o klientów, pisałam oferty, negocjowałam kontrakty. W weekendy zamiana: kostiumu na dres, szpilek na trapery. I obsługa imprez w całej Polsce. Prowadząc taką firmę, udowodniłam, że mogę przyjąć każde wyzwanie. Lot w kosmos? Pewnie też by się udało. O wyjeździe z Zabrza zdecydowałam nagle. Gdy już zameldowałam się u siostry, zrozumiałam, że tak naprawdę chcę zerwać z życiem, w którym ciągle coś udowadniam – sobie i innym. Posłuchałam tego, co zagrało w duszy, i zaczęłam projektować wnętrza. Późny debiut? Niezupełnie. Co prawda po maturze zamiast ASP wybrałam Akademię Ekonomiczną, po której handlowałam wierzytelnościami hut i kopalń, jednak w międzyczasie udało mi się urządzić kilka mieszkań. Pierwsze było własne. W klimatycznej śląskiej kamienicy zrobiłam awangardową kuchnię z luksferowymi ścianami-skrzydłami. Znajomi zaczęli prosić o rady. Podpowiadałam im rozwiązania podpatrzone w zagranicznych katalogach. Pomagałam dobierać kolory. Po kumpelsku, bo pieniądze zarabiałam na przykład w firmie paliwowej. W Warszawie ktoś znał tamte realizacje – dostałam pierwsze profesjonalne zlecenie na urządzenie kancelarii prawnej. Gabinet jednego z mecenasów zaskakuje dziś buraczkową tapetą w złote smoki.

Ocena: 0
Tekst: Piotr Baran Zdjęcia: Aneta Tryczyńska

POLECANE ARTYKUŁY