Kolorem maluję, szydełkuję i kolorem żyję. To on mobilizuje mnie do działania i nadaje sens moim pracom. Dlatego też (i jako odpowiedź na panującą powszechnie w świecie blogowym modę na biel) powstał mój blog Niebieska Chata, w którym dzielę się swoją miłością do barw, szydełkowania, staroci i polskiego folkloru.

Marzenia o chacie…

… pojawiły się, jeszcze zanim powstał blog.Miała to być galeria i pracownia, w której odbywałyby się warsztaty rękodzieła. Wybór lokalizacji był oczywisty – nie wyobrażałam sobie innego miejsca do życia i pracy niż wieś! Gdy tylko znalazłam odpowiedni „babciny domek” wśród łąk, pól i lasów w Parku Krajobrazowym Wzniesień Łódzkich, przekonałam męża i wraz z córeczkami Zosią i Marysią tu się przeprowadziliśmy. To był strzał w dziesiątkę! Poczuliśmy się znakomicie, a ja w pełni mogłam rozwinąć swoją pasję szydełkowania i nie tylko…

Codziennie jedno oczko

Żartuję, że każdego dnia muszę zrobić choć jedno oczko w robótce, bo nie potrafię bez tego żyć. Jeszcze maluję obrazy, wyszywam, robię ludowe kapliczki i odnawiam stare wiejskie meble, bo wieś pochłonęła mnie całkowicie. Powoli tworzę nasz własny mały skansen: zbieram stare emaliowane naczynia, serwetki, makatki, figurki i obrazy świętych. Kiedyś stały w każdej chacie, teraz można je zobaczyć jedynie w regionalnych muzeach i na śmietniku. Ratuję więc cały ten majdan przed zniszczeniem i zapomnieniem. W renowacji mebli pomaga mi doświadczenie wyniesione z pracy w teatrach i wiedza etnograficzna zdobyta po przeczytaniu tony książek. Przywracam sprzętom oryginalny wygląd. Niepowtarzalność cenię w swoich pracach szydełkowych. Lubię eksperymentować z fakturą i kolorem, bo ciągle czegoś szukam i ciągle muszę coś wymyślać. Moje prace znalazły swoje miejsce w wielu polskich i europejskich domach, m.in trafiły do Francji, Danii, Belgii i Austrii. Zostały docenione za jakość, kolorystykę i unikatowość. Odnajduję swoje zdjęcia na międzynarodowych blogach i stronach o szydełkowaniu, gdzie przedstawiane są jako wzór do inspiracji. Cieszę się z tego, bo już tylko krok dzieli mnie od pierwszych szydełkowych warsztatów w Niebieskiej Chacie.