Otoczenie domu i on sam stanowi dla mnie jedność. Dlatego sezonowe dekoracje pojawiają się już przy furtce. Wianek czy jakąś zawieszkę można odczytać jako sygnał, że dom żyje pełną parą, lub jako talizman przyciągający dobrą energię albo po prostu miły dla oka drobiazg. Tworzę choćby małe aranżacje na schodkach, tarasie… Sprawia mi to przyjemność i odpręża, daje twórczą satysfakcję. Robię zdjęcia swoim pracom i zamieszczam je na blogu. Nigdy nie mogę doczekać się grudnia, kiedy to dekoracyjnemu szaleństwu oraz gotowaniu i pieczeniu oddaję się na całego! Dom zamienia się wtedy w miejsce z baśni, co uwielbiam. Na szczęście pomagają mi w tym córki, a na nieszczęście przeszkadzają koty, które czasem demontują niektóre ozdoby, a inne poprawiają według własnego uznania i nieustannie usiłują degustować przygotowywane potrawy. Wśród wielu różnych dekoracji szczególnie lubię te lodowe. Gdy zapowiadają długoterminowo mróz, zacieram ręce. Ozdoby na bazie lodu są zjawiskowe, a przy tym niezwykle proste do zrobienia. Warto spróbować, bo efekt jest zawsze świetny!