To było pierwsze wspólne mieszkanie Marty i Krzysztofa (drugie, jeśli uwzględnić pokój w „Babilonie”, akademiku Politechniki Warszawskiej). Kameralne osiedle niskich bloków położone jest na obrzeżach stolicy – dawniej trochę im to przeszkadzało, dziś lokalizację uważają za zaletę. Mają ciszę i pachnące świeżością powietrze, z tarasu widać zielony wiślany wał.

Angielska klasyka i nowoczesność w aranżacji mieszkania

Gdy się wprowadzili, zatrudnili architekta, który uporządkował przestrzeń: pokój dzienny w kształcie litery L stał się prostokątem – bardziej ustawnym i po prostu ładniejszym, długa wąska łazienka „powędrowała” w głąb mieszkania, zmieniając kształt na kwadratowy, przedpokój został doświetlony. Po kilkunastu latach, kiedy dzieci dorosły (starszy syn się wyprowadził), zrobili kolejny generalny remont. Z poprzedniego wystroju została jedynie podłoga – piękny grabowy parkiet oraz gres w strefie wejścia. Tym razem wystarczyła drobna korekta przestrzeni – kuchnia, mieszcząca się dotąd w rogu części dziennej, teraz została ulokowana wzdłuż ściany. Znów do akcji wkroczył architekt Mateusz Trojanowski, od lat zawodowo związany z firmą Marty i Krzysztofa. Zajął się stworzeniem komfortowego lokum, w ulubionym przez gospodarzy stylu przejściowym między angielską klasyką a nowoczesnością.