Aranżacja wnętrz w ponad 200-metrowym mieszkaniu tworzy egzotyczną mieszkankę. Za projekt wnętrz i ich urządzenie odpowiada architektka Beata Pułtorak. Apartament wymagał wielu zmian. Dwieście dwadzieścia metrów to dużo. Aranżacja wnętrz miała być przyjazna do codziennego życia, bez zbędnego efekciarstwa. Właścicielka nad planem wnętrza spędziła z architektką wiele godzin.

Aranżacja wnętrz: projekt wnętrz i podział na strefy

Właścicielka chciała, by apartament był podzielony na strefy. W projekcie wnętrz wydzielono cztery. Gościnna, bo w tym mieszkaniu często bywają podróżnicy z całego świata. Część wspólna. Królestwo czteroletniej dziewczynki oraz strefa prywatna. W przestrzennej sypialni z miejscem do pracy, dużą garderobą i pokojem kąpielowym dziennikarka ma ,,święty spokój”, niezbędny do pisania książek podróżniczych. Ważnym zabiegiem w aranżacji wnętrz było utworzenie dwóch równoległych osi widokowych. Panorama miasta w tym przestronnym apartamencie jest widoczna od drzwi wejściowych. Pierwsza linia wiedzie przez przedpokój, salon i jadalnię. Drugą wytyczono od łazienki przez sypialnię, hol i gabinet z biblioteką.

Aranżacja wnętrz: wystrój mieszkania

Właścicielka wcześniej gustowała w bardzo minimalistycznych wnętrzach, ale twierdzi, że odkąd została matką, włączył się jej syndrom wicia gniazda i ocieplania przestrzeni. I choć nadal jest przeciwniczką nadmiaru tzw. durnostojek, w aranżacji wnętrz minimalizm ustąpił miejsca fascynacji formą. Pomysł na aranżację nowego mieszkania zrodził się w warszawskiej restauracji Herezja.
Właścicielka zakochała się tam w starych hinduskich drzwiach na tyle mocno, że przekonała właściciela, by je wyrwał ze ściany i jej odsprzedał. Większość wyposażenia wnętrz kupiła w prowadzonym przez Odziemczyka salonie Guido, sprzedającym meble kolonialne. Niektóre wybierała na podstawie fotografii (w kontenerach przypłynęły potem z Azji do Polski).

Wnętrza inspiracje: wnętrza w stylu orientalnym

Aranżacja wnętrz ciągle ewoluuje. Niedawno właścicielka mieszkania znalazła w sklepie Guido bawełnianą narzutę. Zawiesiła ją jako baldachim nad łóżkiem w sypialni. Wcześniej nie mogła znieść pustego sufitu. Przyzwyczajona do spania w ekstremalnych warunkach (w samochodzie, śpiworze, namiocie), bezpiecznie czuje się w tzw. kokonach. Dlatego twierdzi, że ta dekoracja pełni również funkcję terapeutyczną. Przed kolejną wyprawą w świat, która zbliża się wielkimi krokami, chciałaby jeszcze urządzić taras. Tę część zostawiła na deser. Ale jeszcze wszystko może się zdarzyć... Beata Pułtorak i Marcin Odziemczyk są w pogotowiu.