Stare mieszkanie w nowym stylu

Stalowe fabryczne konstrukcje plus kryształy i sztukaterie. Włoski design łamany przez dalekowschodni antykwariat. Tak powstała mieszkanka stylów w stylowym mieszkaniu w starej kamienicy.

Stare mieszkanie w nowym stylu
Stare mieszkanie w nowym stylu
Stare mieszkanie w nowym stylu
Stare mieszkanie w nowym stylu
Stare mieszkanie w nowym stylu

Za oknem prawobrzeżnej Warszawy – wielkie centrum handlowe wywyższające się ponad stare kamienice, ale też dobiegający z podwórka dźwięk mandoliny i głos zawodzący: „Rzuć bracie blage i chodź na Prage, weź grube lage, melonik tyż...”. Ten folklor i te kontrasty musiały uwieść Mirkę McNeill Farmer, bo po 15 latach londyńskiej emigracji przyjechała do Polski na dłużej, kupiła mieszkanie w „podejrzanej” dzielnicy i potraktowała je jako papierek lakmusowy swojego nowego zawodu – projektanta wnętrz. Archeologia, którą kiedyś studiowała, zaszczepiła jej miłość do przeszłości. Ta cecha w połączeniu z niespokojnym, wiecznie poszukującym temperamentem sprawiła, że projektantka skupiła się na nurcie twórczej rewitalizacji. Interesuje ją nie tyle wierne odrestaurowywanie zabytkowych wnętrz, ile adaptowanie ich do potrzeb nowoczesności. A więc zarówno szacuneczek, jak i fantazja.

Odrestaurowane wnętrza

Rewitalizacja architektury pociąga Mirkę nie tylko z powodów estetycznych, ale też... ekologicznych. Owszem, jest to niekiedy droższe rozwiązanie, ale udowodniono, że wyburzenie starego budynku, wyprodukowanie materiałów i budowa nowego jest znacznie większym obciążeniem dla środowiska niż remont. W swoim praskim mieszkaniu projektant- ka pieczołowicie odrestaurowała przepiękne sztukaterie w salonie i zgodnie ze swoją filozofią nowocześnie je wyeksponowała. Dołożyła gzymsy, w których zamontowała świetlówki z bladofioletowym, stosowanym w reklamie filtrem. Efekt – zwłaszcza nocą – jest zjawiskowy. W sypialni, gdzie nie było sztukaterii na ścianach i suficie, dorobiła nowe według starych wzorców. Celem jedności stylu. Sześćdziesięciopięciometrowa przestrzeń to połowa dużego mieszkania, które po wojnie podzielono. Ucierpiał wtedy jego rozkład – wchodziło się najpierw do długiej, mrocznej kuchni, a dopiero potem na pokoje – duże, jasne, pałacowe. Kontrast był ogromny. Projektantka wyprowadziła więc kuchnię do salonu i estetycznie ją z nim zunifikowała, a w jej miejscu urządziła przestronny hol z miejscem na garderobę. Zadbała o to, by już na progu zadziałał, jak mówią Anglicy, wow factor, czyli coś, co zapiera dech. Tym czynnikiem jest światło. Przez powiększone otwory drzwiowe przydające wnętrzu monumentalności przepływa do holu więcej światła dziennego, ale jasność bije też nietypowo, bo z podłoża. Po długich poszukiwaniach udało się znaleźć fachowca, który zamontował świetlówki pod grubym szkłem między deskami podłogowymi.

Oryginalna łazienka

Ale naprawdę wielkie WOW! wydobędzie się z ust wchodzącego, gdy spojrzy od progu w lewo. Przez całkowicie transparentne (choć czekające na specjalną matującą folię) drzwi zobaczy łazienkę i jej intrygującą dekorację – mozaikę układającą się w tajemnicze francuskie słowa. To cytat z „Małego Księcia”, który brzmi: „A oto mój sekret. Jest bardzo prosty: dobrze widzi się tylko sercem. Najważniejsze jest niewidoczne dla oka”. Ot, pro- wokacja, tym silniejsza, że łazienka jest na razie całkiem widoczna dla oka... Nie sposób wyliczyć wszystkich designerskich pomysłów w tym mieszkaniu. Dość powiedzieć, że w ekstrawagancki sposób łączy ono elementy industrialne z pałacowymi (kryształowe żyrandole i lampy ? la przemysł ciężki), mocno nadwyrężone czasem dalekowschodnie antyki z meblami nowoczesnymi. Niekiedy taka fuzja stylów dotyczy jednego przedmiotu, na przykład polski szezlong z 1830 r. zostaje obity barwioną krowią skórą. W salonie z dekorowanego sztukaterią sufitu zwisa na kilkumetrowej linie przezroczysty kulisty fotel, nad blatem kuchennym zamiast klasycznych szafek widzimy... siebie w gigantycznych lustrach, w sypialni możemy przysiąść na sofie z przerobionego starego łóżka. Dzięki takim projektom nieustannie odświeżamy nasze myślenie o przestrzeni. Uczymy się literatury w łazience, ekstrawagancji w salonie czy elegancji w kuchni. A przede wszystkim przekonujemy się, że czułe podejście do przeszłości ma wielką przyszłość.

Ocena: 0
Tekst: Beata Majchrowska Zdjęcia: Marcin Czechowicz

POLECANE ARTYKUŁY