Miało być pięknie... Ale aż tak? Wydaje się, że efekt zaskoczył nawet ich samych. Olga w trakcie powstawania tego domu odkryła nową pasję, a zarazem drogę życiową. Zawsze lubiła naturalną zieleń. Przez lata pracowała jednak w korporacjach. I to takich, w których przed oczami migają jedynie słupki liczb. Jej oraz mężowi (Grzegorzowi) dom rodzinny miał dać oddech od hałaśliwych, przesyconych sztucznym światłem i blichtrem biurowych open space'ów. Stąd las. I taka konstrukcja budynku, która w ten las jak najlepiej się wkomponuje: prosta, zaoblona (organiczna) bryła z elewacją szczelnie zakrytą deskami modrzewiowymi. Nawet nie impregnowanymi... Któregoś dnia obudził ich huk, to dzięcioł przyjął dom w poczet darów lasu i dobrał się do ściany.

Więcej o tym, jak mieszkają Olga i Grzegorz, przeczytasz w grudniowym numerze Dobrego Wnętrza!

Kup miesięcznik DOBRE WNĘTRZE w naszym sklepie>>>