Do drogi inwestor długo nie był przekonany. Zdarzyło się nawet, że wyraził kategoryczny sprzeciw. Kiedy przemyślał projekt i odpuścił, oświadczył, że... i tak z betonowej wstążki nie będzie korzystał! Położył „kratkę z trawy” i po tej trawie jeździł. Na linii architekt – inwestor iskrzyło przez kilka lat projektowania i budowy. Gdyby jednak nie upór właściciela działki i świadomość własnych potrzeb, ten dom w ogóle by nie powstał. To samo można powiedzieć o determinacji Roberta Koniecznego, który w pracy nie znosi żadnych ograniczeń, ale gdy pojawia się szansa zrobienia czegoś nadzwyczajnego, nawet ograniczenia potrafią go inspirować.

Wiecej o tym, co wynikło z tej różnicy zdań przeczytasz w czerwcowym numerze Dobrego Wnętrza!

Kup miesięcznik DOBRE WNĘTRZE w naszym sklepie>>>