Bez przymusu

 Czarna koza

Szymon Szcześniak "Czarna koza Dahab, Egipt 2005 r."; wydruk kolekcjonerski z certyfikatem (gwarancją trwałości) na 100 lat, format 100x100 cm

Fot. Szymon Szcześniak

W pracach  Szymona Szcześniaka abstrakcja żartuje z powagą.

We właściwej chwili ma pod ręką aparat. Samego go to dziwi. I uszczęśliwia.

dobre wnętrze: Lato czy zima?

Szymon Szcześniak: Lato, bo wtedy najwięcej fotografuję. Jestem fotografem słońca. Ciemne klimaty, szare ulice - niekoniecznie.

dw: Kolor czy czerń i biel?

S.S.: Na początku były tylko czerń i biel. Ale gdy okazało się, że sam mogę wywoływać kolorowe filmy i robić odbitki, wybrałem kolor. Trudno dziś sprzedać zdjęcia czarno-białe. Z tego, co widzę, w polskich pismach mogą je publikować tylko cudzoziemcy...

dw: Fotografia cyfrowa czy tradycyjna?

S.S.: Nie ma to chyba znaczenia. Liczy się przekaz. Aczkolwiek autorskie projekty realizuję przy użyciu aparatów analogowych. Myślę, że wszyscy, którzy zaczynali robić zdjęcia przed nadejściem cyfry, pozostają pod urokiem tamtej epoki. W fotografii analogowej masz wrażenie, że obcujesz z tajemnicą. Robisz dużo mniej klatek, nad każdą się skupiasz. Zwłaszcza wtedy, gdy pracujesz aparatem wielkoformatowym. Ci, którzy
zaczynają od fotografii cyfrowej, nie mają tego sentymentu. To jedyna różnica, bo jakość zdjęć jest już porównywalna.

dw: "Moje zdjęcia są kłamstwem opartym na prawdzie" - tak o swoich fotografiach mówił Martin Parr. To samo można powiedzieć o Twoich, bo jeśli kompozycja tego wymaga, zmieniasz rzeczywistość.

S.S.: Zmieniam, ale nie podrabiam. Poprawiam. A Martin Parr... On jest genialny. Widziałem, jak pracuje. Fotografuje ludzi w dużych zbliżeniach. Szuka kiczu związanego z kulturą masową. Jego zdjęcia są podszyte ironią, zmuszają do refleksji. Nie robi fotografii z ukrycia. Podchodzi, pyta o zgodę, chwali ludzi za to, że są inni, okazuje im sympatię. W tym duchu pracuje też Peter Granser. Ich dwóch nazwałbym mistrzami.

dw: A Ty jak pracujesz?

S.S.: Przede wszystkim nie czuję przymusu robienia zdjęć i często zostawiam sprzęt w domu. Fotografuję wtedy, gdy mam na to ochotę. Ciekawe, że ochota pojawia się zawsze we właściwym czasie i miejscu - kiedy mam pod ręką aparat. Przyznam, że samego mnie ta zbieżność zaskakuje. I uszczęśliwia.

dw: Podobno bez poczucia humoru nie ma fotografii?

S.S.: Nie ma dla mnie. Lubię swoimi zdjęciami dodawać ludziom otuchy. Cieszę się, gdy wywołują śmiech. Pod tym względem nie jest poważnym fotografem.

W skrócie:

Szymon Szcześniak, rocznik 1975. Portretuje znanych ludzi, ale nam najbardziej podobają się pełne surrealistycznego dowcipu zdjęcia dokumentalne. Przy użyciu aparatu średnioformatowego, lampy błyskowej i specyficznego filtra uzyskuje efekt, który sam nazywa "rzeczywis-tością wspomaganą".

Ocena: 0
Tekst: Monika Górska Zdjęcia: Szymon Szcześniak

POLECANE ARTYKUŁY