Wnętrza apartamentu zostały urządzone we włoskim stylu, dbając o harmonię architektury i wyposażenia, barw i oświetlenia. Wybór mebli był oczywisty: przez lata Adam Pulwicki zebrał kolekcję pewniaków, z których chciałby korzystać. Aranżacja wnętrz jest nowoczesna i elegancka. Architekt urządzając wnętrza apartamnetu zlikwidował zbędne podziały przestrzeni, a dążąc do minimalizmu, odjął schodom podpory, drzwiom nadproża (marka L’Invisible: „niewidoczne” drzwi sięgające do sufitu), frontom szafek uchwyty. - We wnętrzu zostały czyste formy i... czysta poezja (Adam Pulwicki pisze też wiersze!). Pozostaje włączyć włoską operę, otworzyć wino i drzwi przyjaciołom.

Aranżacja wnętrz: apartament

Patronem apartamentu jest Piero Lissoni, twórca mebli dla znanych włoskich marek. - Lissoni projektuje z myślą o maksymalnej wygodzie; jego sprzęty są minimalistyczne, dopieszczone w szczegółach. W takim duchu kreowałem wnętrza własnego mieszkania – opowiada Adam Pulwicki. Drzwiami „opatrzył” jedynie dwie łazienki, pomieszczenie gospodarcze na dole i garderobę na antresoli.

Projekt wnętrz

Przez kilka lat życie zawodowe Adama Pulwickiego toczyło się w koszarach przy ul. Wyspiańskiego. W zabytkowej stajni ulokował pracownię (obok restauracji, galerii i winiarni), a mieszkańcy apartamentowca, który stanął na placu manewrowym, chętnie korzystali z jego pomocy. - Z wieloma się zaprzyjaźniłem, wpadali do pracowni na pogaduchy i lampkę wina. Uznałem, że znakomicie nadają się na sąsiadów! - żartuje Adam. - Ocena budynku też wypadła pomyślnie: lokalizacja w centrum, przemyślane rozwiązania funkcjonalne, dobry serwis, garaż. Zdecydowaliśmy z żoną, że warto przenieść tu życie prywatne - dodaje.

Aranżacja wnętrz: radość tworzenia

Wybrali trzecie piętro – mieszkanie o powierzchni 74 m2 Adam Pulwicki powiększył o 35 m2 antresoli (sypialnia i garderoba). Jest też mały ogród zimowy i obszerny taras z widokiem na korony drzew, wśród których prześwitują dachy sąsiednich kamienic. - Wnętrza świetnie mi się projektowało, pewnie dlatego, że byłem szczęśliwy i podekscytowany. Dwa tygodnie pracy w komputerze i do mieszkania mogła wchodzić ekipa! – opowiada architekt. - Żona zostawiła mi wolną rękę, reagując tylko wtedy, gdy projekt dotyczył rozwiązań dla kotów: np. pionowego skrótu z sypialni do salonu.