Skoro łączymy kuchnię, salon, jadalnię, a często i hol w jedną obszerną strefę dzienną, to może warto zastosować podobne rozwiązanie w części nocnej? Dzięki temu zyskamy kolejną dużą przestrzeń „do życia”, tym razem intymną. Jesteśmy tak zabiegani, że liczy się każda wspólna chwila! – mówi architektka Katarzyna Mikulska-Sękalska. Gdy przekonuje inwestorów do takiego kroku, przywołuje doświadczenia z własnego życia. – Mogę leżeć w wannie, z kieliszkiem wina, i rozmawiać z mężem czytającym książkę w łóżku albo po prostu patrzeć przez okno w niebo – opowiada. Plusem jest też wygoda, doceniana zwłaszcza podczas porannych przygotowań do wyjścia. – I oczywiście o wiele ciekawsza wizualnie przestrzeń, niż w przypadku trzech oddzielnych pomieszczeń – dodaje architekt Tomasz Wieczorek.