Tomek RygalikIwona Ławecka-Marczewska: Od czego zacząłeś pracę dla Inspirium?

Tomek Rygalik: Od analizy zasobów. Skoncentrowałem się na wartościach, na których można zbudować interesującą wzorniczo ofertę. Poznałem ludzi z różnych działów, co zaowocowało głębszym rozumieniem firmy i stanowi dobry początek budowania zespołu.

I.Ł.-M.: Z jakimi meblami wystartujecie?

T.R.: Zaczynamy od rodziny krzeseł i dwóch kolekcji sof. Projekt pierwszej kolekcji sof jest innowacyjny, mocny wizerunkowo, odważny. Pracujemy nad całkowicie rewolucyjną konstrukcją. Meble z drugiej kolekcji są bardziej konwencjonalne: modułowe, o dość klasycznej formie. Krzesła systemowe, tapicerowane, będą miały identyczne siedziska, ale różne stelaże.

I.Ł.-M.: Jakie będzie nowe DNA marki Inspirium? 

T.R.: Inspirium to relatywnie młoda marka, która osiągnęła już wiele: zaawansowaną technologię produkcji, znakomitą jakość i komfort mebli. Traktuję to jako bazę do tworzenia oryginalnego, świeżego designu.

I.Ł.-M.: Wykształciłeś wielu wspaniałych młodych projektantów. Czy to z nich będziesz rekrutował członków zespołu?

T.R.: Podobnie jak w innych firmach, które prowadziłem, proces konsekwentnego wdrażania nowego DNA marki odbywa się etapami. Wstępny już omówiłem. Po nim przychodzi czas na koncepcyjne wypracowanie języka wzorniczego, co realizuję z zespołem Studia Rygalik. Życzeniem właścicieli Inspirium było, żebym sam zaprojektował pierwsze modele, stworzył rodziny mebli, które ukonstytuują DNA tej wciąż młodej marki. W procesie jej kształtowania będzie dużo zmian i zwrotów akcji. W kolejnych etapach przyjdzie czas na współpracę z innymi projektantami, uznanymi twórcami i adeptami projektowania z Polski i z zagranicy.