Na parapecie stoi stary singer, na którym przed laty szył pan Ireneusz. Dziś już nikt maszyny nie używa, ale tradycja szycia mebli na miarę, uczciwego rzemieślniczego fachu, w którym nie liczy się ilość, lecz jakość, pozostała. – Nasza pracownia nigdy nie będzie fabryką – deklaruje architekt Karolina Ciszewska, która wraz z tatą pracuje przy Jagiellońskiej. Stołeczna firma ma charakter rodzinny. Drugą pracownię, przy ulicy Obozowej, specjalizującą się w tapicerstwie samochodowym, prowadzi żona pana Ireneusza pani Ewa Sieradzka. Syn Łukasz Sieradzki wraz z żoną architekt Natalią Starzyk-Sieradzką mają studio projektowe Progetti Architektura Wnętrz. – W przyszłości zamierzamy połączyć te dwa rodzaje działalności i szyć na miarę nie tylko meble, lecz także wnętrza – mówi Karolina Ciszewska. – Myślimy o wspólnym showroomie, w którym będziemy prezentować kompleksowe rozwiązania – dodaje.

Stare, nowe, zabytkowe

W pracowni przy Jagiellońskiej stare meble poddawane są renowacji, nowe powstają od podstaw. Stelaże do stylizowanych sof i foteli Sieradzcy sprowadzają od najlepszych włoskich stolarzy z Toskanii i Sycylii. Przy renowacji antyków współpracują z rzeźbiarzami z warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych. Zawodowe kontakty mają także z Katedrą Konserwacji Drewna Zabytkowego na Wydziale Technologii Drewna Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego. Uczelnia wykonuje dla nich renowację drewna w zabytkowych
meblach, oni rewanżują się, przekazując studentom tajniki swojego fachu, wśród nich rzadką dziś umiejętność wiązania sprężyn.   

Od czeladnika do mistrza

Historia rodzinnej firmy sięga roku 1968. Pierwszego września pan Ireneusz zaczął praktyki u praskiego tapicera Walentego Łukasika. Cztery lata później zdobył już uprawnienia czeladnicze. W latach 70. pracował jako tapicer samochodowy w dobrze znanych warszawiakom pawilonach przy Marchlewskiego (obecnie Jana Pawła II) i z Wacławem Klusiem w warsztacie przy Witolińskiej. Przez rok zajmował się konserwacją tapicerską na Politechnice Warszawskiej. W 1977 r. wybudował własny pawilon przy ul. Obozowej. Rok 1980 przyniósł ważne wydarzenia – ślub z panią Ewą i uzyskanie dyplomu mistrzowskiego. – W latach 80. i 90. panowała moda na futrzane pokrowce z baranich i cielęcych skór
– opowiada pan Ireneusz. – Jeszcze zanim właściciel odebrał z fabryki wymarzoną „Warszawę”, „Syrenę” czy „Fiata”, już przychodził do nas, by zamówić pokrowiec. Biznesmenom szyliśmy białe, księżom czarne. W maluchach wykładaliśmy futrem nawet podłogi – wspomina. W tapicerstwie meblowym jednym z ważniejszych trendów była moda na komplety lirkowe, która przetrwała do dziś. Na czasie są obecnie też meble z lat 50. i 60. Powodzeniem cieszą się tapicerowane zagłówki łóżek i całe ściany, najczęściej pikowane
lub z geometrycznymi podziałami. Na brak zleceń mistrz Sieradzki nie narzeka. Martwi go tylko to, że nie ma chętnych do pracy w tym zawodzie. Więcej informacji o pracowni na:
tapicer.waw.pl