Florian Deleuil

Pierwsze pytanie dotyczy typowej obawy związanej z domem inteligentnym. Co się stanie w przypadku braku prądu i internetu?

Florian Deleuil: Jeśli chodzi o brak prądu, to mamy dwa rodzaje produktów. Pierwszy zasilany jest bateriami, jak np. czujniki dymu oraz syreny alarmowe. Jeśli ktoś wyłączy prąd, to nadal będą pracować. Drugi typ produktów zasilany jest tradycyjnie, jednak gdy zdarzy się brak zasilania, natychmiast o tym wiemy i wysyłamy powiadomienie do klienta.

W przypadku produktów zasilanych bateriami nie korzystamy z technologii WiFi, ponieważ zużywa ona bardzo dużo energii. Ponadto akcesoria z bateriami są dość ciężkie, a przez to mogą być niewygodne w użytkowaniu. Nie zdarzyło się też nam nigdy, by ktoś z klientów zgłosił odcięcie prądu podczas włamania. Tak więc jest to mniej powszechne, niżby się wydawało.

Jeśli zaś chodzi o brak internetu, to wszystko nadal pracuje lokalnie. Kamera wciąż nagrywa obraz, termostat reguluje temperaturę, a stacja pogodowa dokonuje potrzebnych pomiarów. Kiedy tylko internet wróci, wszystko zostaje zaktualizowane w aplikacji. Podobnie jak przy braku prądu, wysyłamy klientowi informację, że zdarzyła się przerwa w dostępie do sieci. Chodzi bowiem o zwalczanie obaw, budowania zaufania na wypadek wspomnianych zdarzeń. Wiąże się to również z dostępem do danych. Użytkownik zawsze wie, które z nich przechowujemy. Ma też kontrolę nad tym, kto ma do nich dostęp.

A jak wygląda ochrona przed potencjalnymi atakami hakerskimi? To kolejna częsta obawa użytkowników.

W tym przypadku kierujemy się dwiema zasadami: design dla prywatności oraz design dla bezpieczeństwa. Prywatność oznacza, że staramy się ograniczyć dane do jak najmniejszej ilości. Jeśli określone informacje nie są potrzebne, nie prosimy o ich udostępnienie. Przykładowo, gdy prosimy o założenie konta, nie pytamy o płeć, wiek czy miejsce pracy. A jeśli przechowujemy mało danych, spada ryzyko ich wykradzenia na skutek hakingu. Podobnie z kamerą i rozpoznawaniem twarzy – można zrezygnować z przechowywania informacji o konkretnych rozpoznawanych osobach.

W kontekście bezpieczeństwa mamy wyspecjalizowany zespół tym się zajmujący. Jego szef pracował wcześniej dla francuskiego rządu w obszarze cyberbezpieczeństwa. Zagadnieniu bezpieczeństwa poświęcamy uwagę na wszystkich etapach produkowania i użytkowania sprzętów, tak by wyeliminować potencjalne zagrożenia i ewentualne luki związane z bezpieczeństwem. O wiele łatwiej zmniejszyć ryzyko ataków hakerskich, działając w ten sposób – kompleksowo od samego początku.

Warto też zwrócić uwagę na to, że nagrania z kamer przechowywane są lokalnie na karcie pamięci, a nie w chmurze, co także zapewnia lepszą ochronę przed hakerami – musieliby sforsować konkretne urządzenie. Nasz zespół pracujący nad bezpieczeństwem w fazie testów symuluje zresztą ataki hakerskie, tzn. próbuje się włamać do poszczególnych elementów systemu, by znaleźć ewentualne luki i je naprawić. W takiej sytuacji też wszystko jest aktualizowane, jeśli zachodzi potrzeba interwencji w tym zakresie. Walkę z hakerami można porównać do gry – z udziałem kota i myszy. Zawsze jest ryzyko, należy błyskawicznie reagować, by było mniejsze, oraz wyprzedzać działanie przeciwnika w miarę możliwości. Ponieważ wszystkim zajmujemy się sami – mechaniką, elektroniką, aplikacjami, oprogramowaniem oraz obsługą chmury – mamy pełną kontrolę nad produktami. Dzięki temu, gdy zlokalizujemy jakiś problem, możemy bardzo szybko interweniować, by go usunąć.

Produkty Netatmo wyróżniają się ciekawym designem. Czy śledzicie trendy wnętrzarskie i współpracujecie ze znanymi projektantami? Chociażby termostaty zostały zaprojektowane przez samego Philippe’a Starcka.

Trudno powiedzieć, czy śledzimy trendy, ponieważ chcemy, by nasze produkty były ikoniczne, ponadczasowe. Nie chcemy, by się zmieniały – dzięki temu użytkownicy nie mają poczucia, że produkt jest nieaktualny, należy go wyrzucić i kupić nowy. Dlatego projektujemy bardzo minimalistycznie. Współpracujemy też z zewnętrznymi designerami, takimi jak wspomniany Philippe Starck. Naszym celem jest jedna wersja produktu, która nie musi się zmieniać przez lata.

Pozostając w temacie designu – co z potrzebami seniorów? Współczesne projekty są bardzo „młode”, pełne zaawansowanej technologii, z małymi literami…

Przede wszystkim nie projektujemy tylko dla „geeków”, lecz dla każdego, włączając w to seniorów. Wielu naszych użytkowników instaluje kamery w domach swoich rodziców, tak by na bieżąco sprawdzać, czy są bezpieczni. Dotyczy to zwłaszcza seniorów mieszkających na wsi, których dzieci często wyjeżdżają do miast w celach zawodowych. Można ustawić powiadomienia dzięki funkcji rozpoznawania twarzy, czyli np. „babcia została rozpoznana”. Nie ma potrzeby nagrywania wideo, a więc „szpiegowania” rodziców czy dziadków. Oprócz tego nasze produkty można obsługiwać na kilka sposobów – m.in. ręcznie, co jest bardzo proste, albo za pomocą komend głosowych. To bardzo wygodne dla osób starszych, które mogą mieć np. problemy z chodzeniem. Ponadto w aplikacji można ustawić wielkość liter, jeśli ktoś ma problemy ze wzrokiem.

Przechodzimy wreszcie do tematyki ekologii, oszczędzania energii i zasobów. Czy produkty Netatmo są przyjazne dla Ziemi?

Myślę, że tak. Jesteśmy firmą, która bierze pod uwagę sytuację na Ziemi, zmiany klimatyczne itp. W tym zakresie działamy co najmniej na dwa sposoby. Po pierwsze, nie projektujemy gadżetów i produktów, które mogłyby szybko się zdezaktualizować i trafić na śmietnik. Dzięki temu nie powstają kolejne odpady. Przykładowo stacji pogodowej nie trzeba zmieniać tak często jak smartfona. Po drugie, pozwalamy zaoszczędzić energię m.in. dzięki inteligentnym termostatom oraz urządzeniom pomagającym zredukować zużycie prądu. Termostat można zaprogramować w taki sposób, że ogrzewanie będzie wyłączone podczas naszej nieobecności w domu, a w nocy będzie ustawiona niższa temperatura, która powinna wynosić około 17 stopni. W ten sposób także edukujemy swoich klientów. Małymi krokami można więc wprowadzać zmiany korzystne dla klimatu i planety.

Z których produktów Netatmo jesteś najbardziej dumny?

Oczywiście jestem dumny ze wszystkich naszych produktów, ale jeśli musiałbym wskazać jeden, to postawiłbym na inteligentną kamerę domową. Wprowadziliśmy ją na rynek 5 lat temu i była to pierwsza kamera konsumencka z funkcją rozpoznawania twarzy oraz opierająca swoje działanie na sztucznej inteligencji. Wyprzedziliśmy w ten sposób inne nowatorskie rozwiązania w tym obszarze. Praca nad produktem i jego wdrożeniem do sprzedaży stanowiła spore wyzwanie. Musieliśmy sobie radzić chociażby z potrzebnym oprogramowaniem w tak niedużym urządzeniu, w dodatku rozpoznającym twarz lokalnie, a nie w chmurze.

Czy zdradzisz nam coś na temat planów Netatmo na przyszłość?

Mogę powiedzieć, że pracujemy nad wieloma nowymi produktami, i to całkowicie – nie będą to nowsze wersje dostępnych już urządzeń. Będziemy też pracować nad kompatybilnością naszych systemów z innymi, np. Apple’a. Obraz z kamery będzie można chociażby „zrzucić” do chmury – prywatnego konta Apple w iCloud. Więcej na temat czegoś nowego będę mógł powiedzieć podczas najbliższych targów CES w Las Vegas.

Na koniec coś o dalszej przyszłości. Jak może wyglądać smart home za 15-20 lat?

To wiąże się z naszą misją, zajmuje w niej ważny temat. Jeszcze 5 lat temu wszystko koncentrowało się nie na inteligentnym działaniu, lecz na zdalnym łączeniu z różnymi urządzeniami – była to era pod hasłem „connectivity”. W ten sposób można było zyskać dostęp choćby do szczoteczki do zębów, a także innych akcesoriów, co na dłuższą metę okazało się bezużyteczne. Kolejny krok to fokus na dom i zdrowie – ważniejsze kwestie niż łączenie się z różnorodnymi sprzętami. Aż wreszcie przyszła wielka kariera asystentów głosowych, które w ofercie ma już kilka znanych firm. Można więc przewidywać, że jesteśmy dopiero na początku długiej drogi pod tytułem smart home i wiele jeszcze się zmieni. Czeka nas coraz większa popularność urządzeń i systemów, które samodzielnie będą podejmować działanie oraz doskonale rozumieć nasze potrzeby. W tym momencie nadal trzeba wiele rzeczy samodzielnie skonfigurować w aplikacji – ustawić godzinę, o której wstajemy, czy włączyć lub wyłączyć określoną funkcję. Myślę, że w przyszłości wszystko to będzie się ustawiało automatycznie. Ponadto będziemy kupować domy, które od razu będą „smart”. Oznacza to szerszą współpracę np. z deweloperami. Jesteśmy dopiero na początku drogi, kiedy domy niejako będą same rozumieć nasze nawyki i programować swoje funkcje. Kiedy wstaniemy, uruchomi się ekspres do kawy, a także włączy ogrzewanie w łazience. Sądzę, że w tę stronę zmierzamy.

..  Smart home. Sterowanie oświetleniem, osłonami okiennymi i ogrzewaniem >>>

..  Dom inteligentny, czyli spójny system dowodzenia sprzętami domowymi >>>