Rzuć Pan Okiem - poznaj Pawła Machometa i jego blog

 Rzuć Pan Okiem

Paweł Machomet w swojej pracowni

Fot. Paweł Machomet

Architekt wnętrz, absolwent Wydziału Architektury i Wzornictwa Uniwersytetu Artystycznego w Poznaniu oraz Wydziału Sztuk Wizualnych Akademii Sztuki w Szczecinie. Na tej drugiej od 2015 roku pracuje jako wykładowca (Pracownia Projektowania Mebla). Swój blog prowadzi od 2012 roku, ale odnawianiem i przerabianiem rzeczy zajmował się już jako uczeń gimnazjum. Swoim doświadczeniem dzieli się też podczas warsztatów DIY. Poznajcie Pawła Machometa, autora bloga Rzucpanokiem.pl.

Skąd nazwa bloga Rzuć Pan Okiem?

Odnawianie staroci interesowało mnie, zanim zdecydowałem się publikować w sieci. Od czasu do czasu dostawałem od różnych osób informacje na temat tkwiących na ich strychach i w stodołach mebli, a gdy je odwiedzałem, słyszałem często: „rzuć pan na to okiem i powiedz, czy da się jeszcze coś z tym zrobić”. W trakcie stawiania bloga na nogi konieczne było załatwienie wszystkich spraw związanych z wykupieniem serwera oraz rejestracją domeny. To była końcówka listopada 2012 roku, a ja od sierpnia prowadziłem już swój profil na Facebooku pod nazwą Odnawianie Mebli Drewnianych i taką też nazwę chciałem zarezerwować dla powstającej właśnie strony WWW. Od osób, z którymi się konsultowałem, usłyszałem jednak, że to trochę za długi adres. Ponieważ wszystkie pomysły, które przychodziły mi do głowy, były niedostępne, byle jakie albo w jakiś inny sposób problematyczne, zacząłem sobie przypominać różne sytuacje towarzyszące moim dotychczasowym zmaganiom ze starociami. Punktem wspólnym wielu z nich były właśnie wspomniane wyżej wyjazdy na wizje lokalne z towarzyszącym im hasłem „rzuć pan okiem...”.

Jak zaczęła się Twoja wielka przygoda z odnawianiem mebli?

Odnawiałem i przerabiałem różne rzeczy sam dla siebie już jako uczeń gimnazjum, a blog funkcjonuje od roku 2012, ale wielka przygoda zaczęła się według mnie w październiku 2014 roku, czyli gdy Rzuć Pan Okiem miał dwa lata. Wtedy zacząłem jeździć po Polsce na zaproszenie różnych festiwali, instytucji i firm związanych z kulturą i wzornictwem, które chciały, żebym poprowadził u nich warsztaty. Zacząłem przekonywać się na żywo, jak potężna grupa ludzi jest ciekawa tego, co robię. Ci, którzy brali udział w warsztatach, opowiadali o swoich własnych przedsięwzięciach powiązanych z renowacją i mówili, co chcieliby zobaczyć na blogu. Sporo pomysłów na posty wypłynęło też z maili przysyłanych przez czytelników. Moje publikacje zaczęły spotykać się z zainteresowaniem nie tylko majsterkowiczów, ale i mediów, kuratorów przepięknych wystaw i organizatorów rozmaitych wydarzeń, z którymi później miałem przyjemność współpracować. Opracowuję posty, prowadzę warsztaty i podejmuję różne kręcące się wokół renowacji mebli działania już od pięciu lat. Za każdym razem dzieje się coś innego, jest ciekawie. Mam nadzieję, że ta przygoda jeszcze trochę potrwa, umożliwiając mi wypróbowanie swoich sił na zupełnie nowych płaszczyznach.

Jesteś samoukiem DIY czy korzystałeś ze wsparcia? Masz może swoich mistrzów?

Mam wrażenie, że jeszcze sześć czy siedem lat temu odnawianie mebli to była wiedza tajemna. Pamiętam, jak uczyłem się sam szwu krytego, którego opanowanie było mi pilnie potrzebne, ponieważ przygotowywałem krzesło na wystawę. Bardzo powoli prułem starą tapicerkę, obserwując, w jaki sposób biegnie dratwa łącząca dwa jej fragmenty. Rysowałem to, co widziałem, oznaczając w szkicowniku ruch za pomocą strzałek. Odtwarzałem to później na żywo, korzystając ze skrawków tkanin i próbując aż do skutku. Dziś wystarczy zajrzeć na Instagram, gdzie wszystko podane jest w trwających kilka sekund tutorialach, albo przyjechać na moje warsztaty. To był czas, kiedy większość mebli określanych dziś mianem ikon mających swoje numery fabryczne i przypisanych autorów nazywano „mebel PRL”. Studiując architekturę wnętrz, a później projektowanie mebli, podpytywałem profesorów o to i owo. Teraz gdy sam pracuję na uczelni, również to robię i dzięki temu poznaję patenty, na które w życiu sam bym nie wpadł. Czasami przekopuję antykwariaty i kupuję stosy książek w różnych językach, co wielokrotnie pozwoliło mi zrozumieć dany proces czy poznać rozwiązanie jakiegoś problemu.

Dlaczego Twoim zdaniem warto odnawiać wiekowe meble?

To przepiękne przedmioty wykonane w dużej mierze ręcznie. W dodatku można je dostać w wielu miejscach za grosze, i to w całkiem niezłym stanie. Zwróć uwagę na to, jakie te stare meble mają proporcje, jakie detale, z jakich gatunków drewna je wykonano albo na to, ile pracy musiał poświęcić tapicer, by uformować z trawy morskiej i zszyć dratwą fason siedziska w krzesełku. Niekiedy wiekowy mebel wystarczy tylko oczyścić z brudu, zabezpieczyć przed szkodnikami i skleić, by umożliwić jego dalsze użytkowanie. Renowacja nie zawsze musi oznaczać rozkładania obiektu na czynniki pierwsze i stosowania skomplikowanych technik oraz niemal niedostępnych materiałów wymagających sporego budżetu. Dzięki umieszczonym w wielu miejscach wiadomościom zrozumiałym nawet dla osoby zupełnie początkującej, poświęcając odrobinę czasu, jesteśmy w stanie samodzielnie uratować i wprowadzić do wnętrz naszych domów bądź mieszkań elementy prawdziwie unikatowe.

W jakie akcesoria powinna wyposażyć się osoba, która chce się zająć odnawianiem mebli?

Myślę, że na początek wystarczą dwie lub trzy cykliny do skrobania i ostrzałka. Cążki albo kombinerki przydadzą się do wyjmowania gwoździ i zszywek. Demontaż konstrukcji ułatwi kilka wkrętaków i gumowy młotek, a klocek podklejony filcem usprawni szlifowanie papierem ściernym. Do klejenia niezbędne okazać się mogą ściski stolarskie, a do tapicerowania taker, ostre nożyce i półokrągła igła. Może trudno będzie w to uwierzyć, ale wymieniłem prawie wszystkie narzędzia, którymi na co dzień operuję. Nie ma wśród nich wymyślnych gadżetów i zaawansowanych technologicznie maszyn. Te w moim warsztacie przeważnie leżą na półce. Myślę, że możliwość odnowienia starego mebla przy użyciu tak prostych i ogólnodostępnych przyborów to również argument „za” w kontekście poprzedniego pytania.

Jaka technika wykańczania mebli jest Ci najbliższa?

Lubię wszystko, co naturalne. Mebel wykończony organiczną powłoką wygląda realistycznie, choć starzeje się i zmienia wraz z upływającym czasem. Bardzo mi to odpowiada. Mam tu na myśli politury, woski, oleje albo farby bazujące na naturalnych składnikach. Oczywiście zdarza mi się wykańczać meble współcześnie wytwarzanymi lakierami i kryjącymi farbami odpornymi na wszelkie niedogodne dla wyżej wymienionych powłok warunki. Wszystko zależy od tego, gdzie i w jaki sposób użytkowany będzie obiekt. Jakiś czas temu stylizowałem niedużą szafkę nocną, chcąc przeznaczyć ją na miejsce do przechowywania w łazience, a więc tam, gdzie wyposażenie narażone jest na działanie wody i wilgoci. Zamiast rozpuszczalnej w wodzie organicznej farby kredowej użyłem takiej na bazie akrylu, a zamierzając spatynować kolor, wykorzystałem wodoodporną lakierobejcę, świetnie udającą nieco mniej odporny na zachlapania wosk barwiący. W tej realizacji podrobiłem syntetycznymi preparatami wygląd moich ulubionych naturalnych wykończeń, gwarantując powierzchniom mebla trwałość w niesprzyjających im warunkach.

Czy masz swój ulubiony styl w meblarstwie?

Nie mam. Widać to we wnętrzach mojego domu, gdzie obok eklektycznych dębowych kredensów stoją gięte krzesła w różnych wariantach kształtów i wybarwień, bardzo bogato zdobiony ludwikowski tron w niemiłosiernie zniszczonej gobelinowej tapicerce, politurowana szafa art déco, niebieskozielony cerkiewny świecznik, orzechowe łóżko przyścienne czy biedermeierowska sekretera pomalowana na granatowo. Aluminiowo-orzechowy gramofon Philipsa z 1973 roku stoi z kolei na popularnym stoliku na sprzęt RTV z charakterystycznymi żyłkami po bokach. Przepięknych mebli z przeszłości jest tak dużo, że trudno byłoby mi przypisać sobie jeden ulubiony styl. Grupą mebli, które bardzo lubię, są wspomniane krzesła z giętej buczyny. Mam ich naprawdę całe mnóstwo.

Jesteś też specjalistą od efektownego postarzania mebli. Jakich rad udzieliłbyś osobom, które chciałyby się tym zająć?

Zanim chwycimy za pędzel i papier ścierny, warto przeznaczyć chwilę czasu na poszukanie zdjęć prawdziwie starych mebli, by później na ich podstawie wyobrazić sobie, w jaki sposób i w jakich miejscach niszczyłyby się powierzchnie naszego krzesła lub stołu, gdyby używano go na przykład w domowej kuchni przez sto lat. Wszelkie postarzające techniki dobrze jest stosować delikatnie i z umiarem, nasycając efekt po wielokrotnym oglądaniu mebla z pozycji użytkownika. Ważne, by nie traktować farb, wosków czy patyn jako środków, które użyte zgodnie z instrukcją gwarantują uzyskanie starego wyglądu, oraz wystrzegać się mechanicznego działania, na przykład podczas robienia tak zwanej przecierki. To banały, ale łatwo o tym zapomnieć. Kiedy realizowałem post pt. „Malowana sekretera, miałem przed sobą pomalowany na gotowo mebel ze spreparowanymi odpryskami i wytarciami. Pozostało mi jedynie nałożyć na całość brązowy wosk, którym chciałem przybrudzić i osadzić nieco kolor. Szybko zauważyłem, że coś jest nie tak. Idealnie równa satynowa warstwa wosku zupełnie nie pasowała do wizerunku mebla, który sprawiał wrażenie zalaminowanego. Wziąłem więc wiadro z brudną wodą pozostałą po myciu sekretery dwa dni wcześniej i maczając w niej kawał płótna, umyłem wybrane powierzchnie, ścierając nierównomiernie nałożony przed paroma chwilami wosk. Efekt przeszedł moje oczekiwania!

Jaki jest Twój ulubiony kolor?

Odpowiedź na to pytanie brzmi tak samo, jak na pytanie o ulubiony styl w meblarstwie. Uwielbiam kolory pochodzące z natury. Ostatnio zachwyciła mnie barwa naturalnego płótna lnianego pranego w kamieniach i ciągnące się po horyzont pole czerwonych maków, które widziałem w połowie czerwca, jadąc na plener malarski ze swoimi studentami.

Gdzie można Cię spotkać na warsztatach?

W wakacje odpoczywam od jeżdżenia z miasta do miasta i skupiam się na innych rzeczach. Chciałbym skończyć pisać doktorat. W lipcu zagoszczę w Gdańsku na zaproszenie CSW Łaźnia. We wrześniu na pewno pojawię się w Poznaniu i być może w Warszawie. W październiku znów wrócę do Gdańska i do Poznania. Mam wiele zapytań o Szczecin, Wrocław i Kraków, ale to, gdzie przyjadę, zależy nie ode mnie, lecz od organizatora, który mnie zaprasza lub nie. Jesienią zacznę tak zwane życie na walizkach, ale spotkania z ludźmi, którzy do tej pory znali mnie tylko ze zdjęć na blogu i nagle mają możliwość zaczerpnięcia wiedzy na żywo, powodują, że nie mogę się doczekać!

rozmawiał Daniel Działa

Ocena: 5
Zdjęcia: Paweł Machomet

POLECANE ARTYKUŁY